Guskin's life

Ещё немного про кухню

Сделали новые фотографии, как оно всё в жизни.

Стиралку оставили мою любимую старую, не захотели менять на встроенную — ну и не жалею, выглядит нормально. Сушилка для посуды в стиле цыганского барокко на удивление отлично тут встала в уголке, а ещё она удобная. Вентилятор над варочной поверхностью не даёт пару собираться в облака под шкафчиками (вытяжку не делали), а ещё он очень хорошо дует на разные супы, чтобы не убежали.

Все нижние ящики выдвижные, больше никаких глухих пыльных углов, в которых что-то (никто не помнит, что) хранится... Кермическая столешница Laminam Travertino подошла к кухне просто идеально; как только я увидела образец, сразу поняла, что хочу только её (большая удача).

Буфет — настоящая звезда. Табуретка стоит для удобства кота, потому что буфет на самом деле котовый. Подсветка, между прочим, меняется по теплоте — можно настроить, как нравится. Забавная мелочь.

А вот, кстати, и кот.

И бонус: собаки.

Новые совешни в коллекцию

Саша привез из отпуска :).

Gianni Rodari, Bajki przez telefon (ciąg dalszy)

Wojna dzwonów

Pewnego razu była wojna, wielka i straszna wojna, w której zginęło wielu żołnierzy z jednej i drugiej strony. My staliśmy tu, a nasi wrogowie stali tam, i strzelaliśmy do siebie dzień i noc, ale wojna trwała tak długo, że w pewnym momencie zabrakło nam brązu do armat, już nie mieliśmy żelaza do bagnetów i tak dalej.

Nasz dowódca Stragenerał Bombonczyk Strzelczyk Nakawałkidrzelczyk nakazał opuścić wszystkie dzwony z dzwonnic i stopić je wszystkie razem, żeby wyrobić ogromną armatę: tylko jedną, ale wystarczająco dużą, aby wygrać całą wojnę jednym strzałem.

Do podniesienia tej armaty potrzeba było stu tysięcy dźwigów; do przewiezienia jej na front potrzeba było dziewięćdziesięciu siedmiu pociągów. Stragenerał zacierał ręce z zadowolenia i mówił:

— Kiedy moja armata wystrzeli, wrogowie uciekną na Księżyc.

Oto wielka chwila. Armacisko było wycelowane we wrogów. Wypełniliśmy nasze uszy watą, bo huk mógł rozwalić nam błony bębenkowe i trąbkę Eustachiusza.

Stragenerał Bombowik Strzelik Nakawałkidrzelik rozkazał:

— Ognia!

Artylerzysta nacisnął przycisk. I nagle, od jednego końca frontu do drugiego, rozległo się olbrzymie dzwonienie:

Din! Don! Dan!

Wyciągnęliśmy watę z uszu, aby lepiej słyszeć.

Din! Don! Dan! — brzmiało armacisko. I sto tysięcy ech powtarzało w górach i dolinach:

Din! Don! Dan!

— Ognia! — krzyknął Stragenerał po raz drugi. — Ognia, do cholery!

Artylerzysta znowu nacisnął przycisk, i znów uroczysty koncert dzwonów rozprzestrzenił się z okopu do okopu. Wydawało się, że dzwonią wszystkie dzwony naszej ojczyzny. Stragenerał w wściekłości zaczął wyrywać sobie włosy i wyrywał je dopóty, dopóki został mu tylko jeden włos.

Potem nadeszła chwila ciszy. I tutaj z drugiej strony frontu, jak na sygnał, odpowiedziało wesoło, ogłuszająco:

Din! Don! Dan!

Ponieważ warto wiedzieć, że również dowódca wrogów, Śmierszałek Von Bombowik Strzelik Nakawałkidrzelik, wpadł na pomysł zrobienia armaciska z dzwonów swojego kraju.

Din! Dan! — grzmiała teraz nasza armata.

Don! — odpowiadała wroga. I żołnierze obu armii wyskakiwali z okopów, biegli ku sobie, tańczyli i krzyczeli:

— Dzwony! Dzwony! To święto! Nastał pokój!

Stragenerał i Śmierszałek wsiedli do swoich samochodów i uciekli daleko, i zużyli całą benzynę, a mimo to dźwięk dzwonów wciąż ich ścigał.

Собачки

Целый букет четвероногих друзей. Все — Marcel Boucher, кроме одной в правом углу, которая Jomaz.

Кипр-2025. Айя-Напа и окрестности

Кипр в начале впреля совершенно не похож на выжженую солнцем пустыню, тут всё цветет и выглядит очень обычно и привычно — как Ленинградская область в жарком июле.

Но только это апрель )).

Дальше под катом.

Черни: отчёт за июль (номер 36)

Наконец-то "человеческий" этюд, без каких-то специальных извращений, просто арпеджио, просто ломаные, хе... В общем, ничего хорошего, но всё-таки лучше, чем предыдущие: и не бесил, пока разучивала, и вышел неплохо, только в нескольких местах (в конце средней части) вроде как нотки не прослушиваются, а я ж их играла, не знаю, куда делись )).

Сложно было запомнить текст, где и как именно ломаются эти арпеджио, а также что там в левой, которая ведет мелодию. Но к концу месяца с текстом разобралась, как и с несколькими особо пальцеломными переходами. Ничего прям особо выделить, как самое сложное, не могу, всё более-менее ровно, главное — нигде случайно не споткнуться. Рука не устаёт, почти всё на piano.

В общем, я довольна.


Карл Черни. Искусство беглости пальцев. Этюд №36 (легкая рука при подвижных пальцах).

Преимущественно банановое обновление

Выложила много наклеек; опять замучилась с разбором (почти) одинаковых банановых.

Swarovski Crystal Memories

Увлеклась :). Хочу собрать основное — и неплохо продвигаюсь пока что, тьфу-тьфу-тьфу, хотя пока ни одна серия не "закрыта".

Новые фигурки. По центру — цветы из серии Secrets, из неё пока совсем мало собрано. Видеокамеру сложно найти целую, если что — совет: внимательно сравнивайте с изображениями в каталогах или на коробке, у неё вечно что-нибудь да отваливается.

Подвески.

Рождественские украшения. Если повезет, может быть, на этот Новый год наряжу вот такую драгоценную ёлочку :).

Карл Черни. Искусство беглости пальцев. Этюд №35 — видео

Gianni Rodari, Bajki przez telefon (ciąg dalszy)

Alicja upada do morza

Pewnego razu Alicja Upadająca poszła nad morze, zakochała się w nim i zupełnie nie chciała wychodzić z wody.

— Alicjo, wyjdź z wody, — wołała ją mama.

— Chwileczkę, już idę, — odpowiadała Alicja. A natomiast myślała: — Będę stała w wodzie, dopóki nie wyrosną mi płetwy i stanę się rybą.

Wieczorem, przed snem, oglądała swoje plecy w lustrze, aby sprawdzić, czy rosną jej płetwy albo chociaż kilka srebrnych łusek. Ale widziała tylko ziarnka piasku, gdy nie wzięła porządnego prysznica.

Pewnego ranka zeszła na plażę wcześniej niż zwykle i spotkała chłopca, który zbierał jeżowce i małże. Był synem rybaków, i jeśli chodzi o morze, to znał je doskonale.

— Czy wiesz, jak stać się rybą? — spytała go Alicja.

— Zaraz ci pokażę, — odpowiedział chłopiec.

Położył chusteczkę z jeżowcami i małżami na skale i zanurkował do morza. Minęła minuta, minęły dwie, chłopiec nie wrócił na powierzchnię. Ale potem na jego miejscu nagle pojawił się delfin, wykonujący salta na falach i wyrzucający wesołe fontanny w powietrze. Delfin zaczął bawić się między stopami Alicji, a ona ani trochę się go nie bała.

Po chwili delfin, z eleganckim machnięciem ogona, uciekł. Na jego miejscu pojawił się ponownie chłopiec z małżami i uśmiechnął się:

— Widziałaś, jakie to łatwe?

— Widziałam, ale nie jestem pewna, że potrafię to zrobić.

— Spróbuj.

Alicja zanurkowała, żarliwie pragnąc stać się rozgwiazdą, ale zamiast tego upadła do środka ziewającego małża, który natychmiast zamknął muszlę, uwięziwszy Alicję i wszystkie jej marzenia.

“No to znowu mam kłopoty”, — pomyślała dziewczynka. Ale co za cisza, co za świeży spokój, tam na dole i wewnątrz. Wspaniale byłoby zostać tam na zawsze, zamieszkać na dnie morza jak syreny dawno temu. Alicja westchnęła. Przyszła jej do głowy mama, która myślała, że ona wciąż śpi w łóżku; przyszedł jej do głowy tata, który właśnie tego wieczoru miał przyjechać z miasta, bo była sobota.

— Nie mogę ich zostawić samych, za bardzo mnie kochają. Tym razem wrócę na ląd.

Zapierając się nogami i rękami, potrafiła otworzyć muszlę na tyle, aby wyskoczyć i wypłynąć z powrotem na powierzchnię. Chłopiec z małżami był już daleko. Alicja nigdy nie powiedziała nikomu o tym, co jej się przydarzyło.