Я уже некоторое время потихоньку перевожу "Сказки по телефону" Джанни Родари с итальянского на польский — в рамках изучения языка, да и вообще, надо ж как-то развлекаться. "Сказки по телефону" до сих пор переиздаются, по традиции, на русском (не знаю, что там за перевод), а вот в Польше Родари не особо популярен, как я поняла. Ну чего добру пропадать, буду выкладывать сюда свои опыты (под редакцией моей учительницы польского Михалины). Итак, погнали...
Gianni Rodari, Bajki przez telefon
Dawno-dawno temu żył...
... księgowy Bianchi, z Varese. Był on przedstawicielem handlowym i sześć dni z siedmiu podróżował po całych Włoszech, na zachód, na wschód, na południe, na północ i w centrum, sprzedając leki. W niedzielę wracał do domu, a rano w poniedziałek znów wyjeżdżał. Ale zanim wychodził z domu, jego córka mu mówiła:
— Nie zapomnij, tato: co wieczór historia.
Ponieważ ta dziewczyna nie mogła spać bez historii, a mama już opowiedziała jej wszystkie, które znała, trzy razy. Więc każdego wieczoru, gdziekolwiek się znajdował, dokładnie o dziewiątej księgowy Bianchi prosił o połączenie z Varese i opowiadał historię swojej córce. Te same historie księgowego Bianchi są w tej książce. Zauważycie że wszystkie są króciutkie: księgowy Bianchi z konieczności płacił za telefon z własnej kieszeni i wcale nie mógł rozmawiać zbyt długo. Tylko czasami, kiedy zawarł korzystne umowy, pozwalał sobie na kilka dodatkowych "jednostek". Mówiono mi, że kiedy pan Bianchi wołał Varese, panie z centrali wstrzymywały wszystkie rozmowy telefoniczne, żeby posłuchać jego historii. Założę się: niektóre z nich są naprawdę piękne.
